17 January 2016

CHANGES

Mam ochotę na jakąś zmianę. Może nowy kolor włosów? Albo zmiana fryzury? Być może trudno będzie Wam w to uwierzyć, ale poza eksperymentowaniem z 'ombre' i malowaniem samych końcówek, nigdy nie zmieniłam całego koloru swoich włosów. Wiele razy chciałam to zrobić, ale chyba nigdy nie miałam na to wystarczająco dużo odwagi. Najbardziej szokującym momentem była dla mnie chwila, kiedy zdecydowałam się na grzywkę. Ścięła mi ją moja koleżanka i o ile się nie mylę, użyłyśmy do tego zwykłych, najzwyklejszych nożyczek z mojego piórnika. Utknęłam z grzywką na kilka dobrych lat i dopiero po przeprowadzce do Londynu udało mi się jej pozbyć. Czasami mi jej brakuje, ale.. chyba jest mi bez niej lepiej! Stylizacja którą Wam dziś tutaj pokazuję odnosi się do tytułu dzisiejszego posta - zmiany. Jeszcze kilka lat temu, jako posiadaczka grzywki, w życiu sama z siebie nie założyłabym spódnicy. Każde rozpoczęcie i zakończenie roku było dla mnie czymś przerażającym, a ubranie galowe było dla mnie największą karą na świecie i jak najszybciej biegłam do domu ze szkoły, żeby tylko się przebrać. A jak jest teraz? Teraz chętniej noszę spódniczki i sukienki, niż spodnie. Czuję się w nich dziewczęco i chyba nareszcie do nich 'dorosłam'. Tą, którą pokazuję Wam tutaj dzisiaj znalazłam w h&m, po bardzo długich i intensywnych poszukiwaniach. Nigdzie nie mogłam znaleźć odpowiedniego koloru, a jak już coś znalazłam, to była albo za duża, albo za mała. Z tą trafiłam idealnie. I kolor i rozmiar odpowiadały mi od samego początku. Kocham h&m!

I feel like I need a change. Maybe a new hair color? Or new hairstyle? It might be hard for you to believe, but beyond experimenting with 'ombre' hair, I never changed the whole color of my hair. I have wanted to do it many times, but I never had enough courage. The most shocking moment for me was when I decided to have fringe. My friend did it for me and I think we used school scissors from mu pencil case. I was stuck with fringe for a few years and after I moved to London, I decided to change that. I miss it sometimes, but.. I think I'm better without it! Outfit that I'm showing you here today refers to the title of today's post - changes. A few years ago, as an owner of a fringe, I would never wear a skirt. Each beginning and finish of new term in school was always very terrifying for me and wearing elegant clothes was the greatest punishment for me and I was running home as soon as possible in order to change. How is it now? Now, I prefer to wear skirts and dresses and I like them even more than trousers. They make me feel very girly. I bought this skirt in H&M. I was looking for one of those for a really long time. I couldn't find it anywhere. When I found the right color, it was either too big or too small. This one is just perfect. I just love H&M!






skirt: h&m 
shoes: new look 
blouse: h&m 
jacket: h&m 

Love,
Paulina

10 comments:

  1. Nie zmieniaj koloru włosów, są piękne!! Jak zawsze świetna stylizacja, spódniczka świetna, sama szukam podobnej. Pozdrawiam cieplutko z zaśnieżonej Warszawy!:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. raczej nie zmienie :-) najwyzej podetne! buziaki :*

      Delete
  2. :) Jak chcesz radykalną zmianę to proponuję jakiś ciepły kolor rudości a jak niewielką to przyciemnić lub nieco rozjaśnić jeszcze. Jak pogoda w Anglii?

    ReplyDelete
    Replies
    1. myslalam nad przyciemnieniem! ale jestem za malo odwazna i pewnie po prostu podetne koncowki, haha:-) pogoda nie najgorsza - na szczescie nie pada i jest oki!

      Delete
  3. kto ci robi zdjecia?;)

    ReplyDelete
  4. Mieszkasz z chlopakiem? Czy z mama i siosta?

    ReplyDelete
  5. Doskonale Cię rozumiem, ja również w ostatnim czasie zapragnęłam zmian, i na myśl również przyszły mi na samym początku włosy, podciąć, pomalować? sama nie mogę się zdecydować.. więc totalnie Cię rozumiem ;) A co do przekonania się do spódniczek, ja tą metamorfozę przeszłam dopiero w te wakacje, ciężko mi aż w to uwierzyć, ale co roku w wakacje chodziłam w długich spodniach bo wstydziłam się pokazać nogi! Do takich rzeczy zdecydowanie trzeba dorosnąć :p

    Pozdrawiam cieplutko ;)

    ReplyDelete