19 November 2016

STUDYING IN THE UK

Studia od zawsze były wysoko na mojej liście. Nigdy się nad nimi nie zastanawiałam i wiedziałam, że będą kolejnym krokiem w moim życiu. Przez krótki czas myślałam nad dziennikarstwem, ale chwilę po tym zmieniłam zdanie i wybrałam prawo. Kilka dobrych lat robiłam wszystko w tym kierunku i nie myślałam nawet o jakiejkolwiek zmianie. Wszystkim powtarzałam, że już niedługo będę studentką prawa i nikomu nie pozwoliłam zwątpić w swoje słowa. No i stało się! Od października oficjalnie zostałam studentką - i to bardzo szczęśliwą. Nie wiem jak taka rekrutacja wygląda w Polsce, ale w Anglii zapisy zaczęły się już w październiku/listopadzie, zaraz po rozpoczęciu mojego drugiego roku w college. Miałam możliwość zapisania się do pięciu różnych Uniwersytetów. Szczerze mówiąc, byłam trochę przerażona i nie wyobrażałam sobie jak z tak wielkiej listy przeróżnych uczelni, mam wybrać tylko 5, ale po kilku dniach czytania i sprawdzenia wszystkiego po kolei - udało mi się wybrać te najbardziej odpowiednie dla mnie. 
Moje wybory były bardzo zakręcone i nie miały ze sobą nic wspólnego, ale wysyłając swoje podanie wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję. Zapisałam się między innymi do University of Westminster, zlokalizowanego na Oxford Street. Spodobało mi się to, że codziennie byłabym prawie w samym sercu Londynu i że miałabym dookoła siebie tyle fajnych miejsc i sklepów (i kawiarni, haha!). Nie przemyślałam jednak dojazdów i nasłuchałam się troszkę różnych opinii na temat tego miejsca (byłam też na dniach otwartych i nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia). Rano metro potrafi być tak zapchane, że dojazd na miejsce mógłby mi zająć nawet i dwie godziny - i to w bardzo nieciekawych warunkach. Postanowiłam więc podejść do tego bardziej realistycznie i wybrałam Brunel University - uczelnię, która jest w całkiem innym kierunku niż centrum Londynu. Co prawda dojazd też mam nieco skomplikowany, ale podoba mi się cała reszta. Swoje pierwsze wykłady miałam 26 września, zaraz po powrocie z Meksyku. Wielka sala wykładowa, mnóstwo studentów - nic specjalnego. No, może poza bardzo niemiłym Panem wykładowcą - nikomu takiego nie życzę! Najbardziej zdziwił mnie plan lekcji, który każdego tygodnia jest inny. Mamy do niego dostęp przez internet i na początku każdego tygodnia musimy sobie wszystko dokładnie sprawdzić. Czasami bywa tak, że jestem na uczelni tylko 3 dni, czasami 5, a czasami 2. Wszystko zależy od danego tygodnia. Wykłady trwają dwie godziny i zazwyczaj mamy pomiędzy nimi dziesięciominutową przerwę. Wykładowcy nie sprawdzają obecności i dodatkowo zamieszczają wszystko w internecie, jednakże różnica pomiędzy samodzielną nauką i czytaniem w domu, a słuchaniem nauczyciela jest całkiem spora, dlatego staram się uczęszczać na wszystkie. 
Mamy także mniejsze zajęcia (seminaria), które trwają godzinę. Jest na nich jeden nauczyciel i około 10-12 osób, dzięki czemu każdy ma możliwość wypowiedzenia się. Wierzcie mi lub nie, ale przygotowanie na takie krótkie lekcje zajmuje mi około 5-6 godzin. Właśnie jestem w trakcie czytania materiału do jednego z nich, już 3 dzień! Nauczyciele wysyłają nam listę książek i artykułów które musimy przeczytać, oraz podają nam pytania do których musimy się przygotować. Czasami jest lżej, a czasami ciężej - wszystko zależy od tematu. Osobiście nie jestem za dużą fanką Public Law, więc sprawia mi to najwięcej trudności, ale staram się dawać z siebie wszystko i wyciągnąć jak najwięcej.
Co kilka tygodni mamy także tak zwany 'reading week' czyli tydzień bez wykładów i zajęć. Jest to czas, który mamy przeznaczyć na czytanie i nadrabianie materiału, a jeżeli chodzi o opłaty - tak, studia w Wielkiej Brytanii (nawet dzienne) są płatne, ale nie chcę za bardzo tutaj o tym pisać! 
Jeżeli macie więcej pytań na temat studiów w Londynie - zadawajcie mi je w komentarzach. Nie chciałam za bardzo poruszać kwestii finansowych, dlatego zainteresowanych studiami tutaj zapraszam do wysłania mi wiadomości, chętnie odpiszę :-) Buziaki! 

University has always been high on my list. I always knew that it will be the next step in my life. I thought about journalism for a short time, but I quickly changed my mind and changed that to law. I did everything in that direction for a good few years and I didn't think about any change. I kept telling everyone that I will become a law student soon and I didn't let anyone doubt in my words and.. it happened! Since October, I officially became a very happy law student. I don't know how it looks like in Poland, but in UK everything starts soon after the beginning of the second year in college. I had the opportunity to select up to five different Universities. I was a little bit scared and I couldn't imagine how can I only select 5 Universities out of such a large list, but after a few days of reading and checking everything - I was able to choose those most suitable for me. My choices were very twisted and they didn't have anything in common, but I knew I made a right decision. I signed up to University of Westminster, located on Oxford Street - I liked the idea that I would me in the heart of London for almost every single day which means I would be around lots of cool places. However, I didn't think about transport there and I heard some different opinions about that place (I also went on open days and it didn't make a big impression on me). Travelling by tube in the morning can be very difficult and it could take me even up to 2 hours - with bad conditions. I decided to be more realistic and I found better place for myself - Brunel University. It is in completly different direction than central London and my journey there is also a little bit complicated, but I like everything else. I had my first lectures on 26 of September, shortly after my return from Mexico. Big lecture hall, lots of students - nothing special. Well, maybe except a very rude teacher - I don't wish anyone to have such a person as a teacher! I was very surprised about my timetable, as it is different every week. We have access to it through the internet and we have to check it at the beginning of each week. Sometimes I have 2 days off, sometimes 3 or even 0 and I have to be there every single day. It all depends on the week. Lectures are two hours long and we usually have a ten minutes break between them. Lecturers don't check our presence and they post everything what they did on the internet, but the difference between self learning and reading at home than listeting to the teacher is quite big, so I'm trying to attend all of them. 
We also have smaller classes (seminars) and they are 1 hour long. There is about 10-12 people and one teacher, so everyone has the opportunity to say something. Believe me or not, but I have to prepare for those lessons for about 5-6 hours. I'm now in the middle of reading some material for one of them. It's been 3 days! Teachers send us a list of books and articles they want us to read and they also give as questions we must answer. Sometimes it is easier and sometimes it is harder - it all depends on the subject. Personally, I'm not a big fan of Public Law, so it a little big boring for me - but I try to do my best. 
We also have something called 'reading week' when there is no lectures and no lessons and we have to spend that time reading and catching up with everything.
Regarding to the financial issues - yes, studies in the UK are not free of charge, but I didn't want to write much about it here. If you have more questions about studying here - simply ask about them in the comments or send me a message and I will explain you everything in more details :-) Kisses! 


4 comments:

  1. Najważniejsze żebyś ty była zadowolona z uczelni i przede wszystkim z kierunku studiów. Powodzenia Ci życzę z całego serca :) W chwili obecnej przygotowuje się do matury. Sama się kiedy zastanawiałam nad studiami za granica, konkretnie University of Glasgow, ale moje życie tak się potoczyło, że raczej zostanę na miejscu, to jest w trójmieście i obiorę kierunek psychologii. Pozdrawiam cieplutko :):*

    ReplyDelete
  2. Powodzenia Kochana! ❤
    To piękne, że spełniasz się w tym, co robisz.

    ReplyDelete